Ciągłe poprawianie tekstu

Czy też macie tak, że czytając własny utwór choćby po raz setny, zawsze chcecie w nim coś poprawić? O ile w przypadku krótkich opowiadań jest to tylko trochę uciążliwe, to przy pisaniu czegoś dłuższego, takie ciągłe poprawianie tekstu może nieźle zajść za skórę.

Czasem poprawki są oczywiście konieczne, ale bądźmy szczerzy – ile razy można poprawiać ten sam akapit? W przypadku mojej powieści, z samych poprawek zebrała by się pewnie druga książka 🙂

Z czego to wynika? Moim zdaniem odpowiedź jest prosta – my, jako autorzy, nie jesteśmy w stanie obiektywnie ocenić swoich dzieł.

Zawsze znajdziemy w nich jakąś wadę, albo coś, co można zrobić lepiej. Jednego dnia poprawimy coś i myślimy sobie – no, teraz to w końcu wygląda super!, tylko po to, żeby tydzień później czytając tekst, uznać to za partaninę i poprawić po raz kolejny.

Jakie są tego efekty?

  • czas pisania wydłuża się niemiłosiernie
  • masa tekstu, który piszemy tylko po to, by zaraz go skasować, zwyczajnie się marnuje
  • wprowadzane przez nas poprawki nie zawsze wychodzą tekstowi na dobre
  • poprawiany wielokrotnie fragment często wyróżnia się na tle całego tekstu

Przykład? Jakiś czas temu dałem swoją powieść do przeczytania mojej drugiej połówce. Potrafiła palcem wskazać mi te fragmenty, które po kilka razy przerabiałem 🙂

No dobrze, ale jak temu zaradzić? Polecane są dwa sposoby.

Daj utworowi poleżeć, zanim usiądziesz do poprawek

Nigdy nie zaczynaj poprawiać swojego tekstu zaraz po jego skończeniu. Tekst musi trochę poleżeć. Dwa, trzy tygodnie, a może nawet dłużej.

Oczywiście to nie utwór potrzebuje przerwy, tylko twoja głowa. Nie da się spojrzeć obiektywnie na kilkadziesiąt, czy kilkaset tysięcy znaków, gdy każde zdanie wciąż żyje i tętni emocjami w twojej pamięci.

Po kilku tygodniach przerwy zmienia się sposób postrzegania tego, co napisaliśmy. I tylko wtedy tak naprawdę jesteśmy w stanie nanieść na utwór sensowne poprawki.

Skończone? Daj komuś do przeczytania!

Ta część może okazać się nieco trudniejsza, ale jest wykonalna. Chyba nie muszę tłumaczyć, jak pomocne może być spojrzenie innego czytelnika. Trzeba tylko pamiętać, żeby patrzeć z dystansem na wszystkie zgłaszane uwagi. Część z nich będzie pewnie pomocna, ale nie można wszystkich przyjmować na ślepo 🙂

Jakiś czas temu moja partnerka zgodziła się przekazać mi swoje uwagi ale pod jednym warunkiem – dopóki nie skończy, nie będę nic poprawiał.

Zadziałało jak magia!

Nie macie takiej osoby, która by wam pomogła? Mogę polecić chociażby betalistę na portalu nowej fantastyki. Wiele osób umieszcza tam swoje opowiadania i książki, aby wybrani użytkownicy mogli je ocenić i wskazać, które elementy kuleją. Sam korzystałem już kilka razy i wiem, że to się sprawdza 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.